Wstecz Blog
09.01.2020 Małgorzata Dądela

Gierki słowne. Język na potrzeby biznesu.

Popracujmy nad językiem... Popracujmy, a może przestańmy nad nim aż tak bardzo pracować.  

W kilku ostatnich latach można zaobserwować tendencję do upraszczania języka. I nie jest to bynajmniej chwilowy trend, ale efekt zmieniającego się rynku i form komunikacji. 

Chociaż korporacje i duże firmy przyjęły już tą strategię, inwestując w specjalistów dbających o właściwą wymowę, nadal zalewają nas teksty mało zrozumiałe, mówiące o wielkich ideach, a mniej o konkretach. 

Dlaczego tak się dzieje? 

Czasy się zmieniły, treści nie. Nadal korzystamy z nieaktualnych już form komunikacji. Firmy, które powstały po 1989 roku, naturalnie przejęły styl nieprzyjazny czytelnikowi: podniosły, formalny, mało konkretny. I chociaż od tego czasu dużo się zmieniło, nadal w wielu firmach jest on kontynuowany. 

Historycznie polszczyzna wywodzi się z języka literackiego. Korzystały z niej elity, a literatura nie konkurowała z TV czy z internetem. Wydaje nam się, że jeśli będziemy używać zawiłego języka, będziemy uważani za większych specjalistów. Dość ryzykowna strategia, ale bardzo często powielana. 

Język sprzed 30 lat nie jest dostosowany do obecnie panujących trendów, rozwoju technologii. Dzisiaj konsumujemy wiedzę, a że jest jej dużo, należy zmienić sposób jej prezentowania. Żyjemy w tzw. szumie informacyjnym. Mimo, że wszyscy tego doświadczamy, firmy nadal uparcie tworzą treści według przyjętego wzoru, nie biorąc pod uwagę potrzeb klienta, który jest zalewany setkami informacji z różnych kanałów komunikacji. Chce konkretu, zrozumiałego przekazu, nie długich, górnolotnych treści. 

Zbyt wiele wagi przywiązujemy do stylu i kształtu komunikatu. Specjaliści od PR-u i marketingu w dużej mierze skupiają się na kreacji: wyszukane grafiki, rozwiązania technologiczne, zapominając o języku. Prawda jest taka, że nawet najlepiej dopracowany graficznie materiał, bez trafnego, zrozumiałego dla odbiorcy komunikatu, okaże się bezwartościowy.

Treści bez treści. Czytając teksty na wielu internetowych stronach firmowych widać, że komunikat jest nieprzemyślany. Piszemy w pośpiechu, nie zastanawiając się nad jego DNA. W wieli opisach można odnaleźć te same zdania, np. „Firma powstała w roku 1989. Jej założycielem jest…„.Takie treści powodują, że potencjalny klient nie dochodzi nawet do nazwiska założyciela. Klienci szanują swój czas i my marketingowcy czy inne osoby odpowiedzialne za komunikację w firmie, też powinniśmy to robić. Inaczej nasze firmy przestaną być traktowane na poziomie partnerskim. Często mamy z tym problem, przyjmując ton opiekuńczy, np. „w czym moglibyśmy Państwu pomóc”. Pomijam, że to klient chciałby usłyszeć, w czym my możemy mu pomóc. 

Stosujemy zwroty „wydmuszki”. Mówimy o strategii firmy i jej założeniach stosując te same określenia, np. „wyróżnia nas najwyższa jakość”, jednak nie potwierdzamy tego konkretnym przykładem. 

Generalnie za dużo ogólników, za mało konkretów. Aczkolwiek przesadzać nie można w żadna stronę. Jeśli otrzymujemy pismo urzędowe, oczywiste jest, że oczekujemy pewnej oficjalnej formy. Zwrotów „Szanowna Pani” czy „Drogi Kliencie”, jednak czy koniecznie musi ono być w formie bezosobowej „zostało zrobione”? Tutaj pewne zmiany też są oczekiwane. 

Jakie powinny być zatem teksty?  

Najlepiej jeśli będą zbudowane z krótkich zdań, zwierających niewielką ilość słów. Jak potwierdzają badania: na blogach jest to średnio 8-10 wyrazów w zdaniu, ale już np. w prasie średnio 15-18 wyrazów. 

Pamiętajmy o celu. Strona internetowa powinna jasno komunikować, czym zajmuje się firma, jakie produkty/usługi oferuje. Klient oczekuje konkretnych treści. Unikajmy więc rozbudowanych opisów. Jeśli ktoś chciałby rozwinąć myśl głębiej i ma lekkie pióro, może realizować się za pomocą innych narzędzi, jak np. social media czy blog.

Stosujmy formy osobowe, jak „my”. „Dla Pana/ Pani” buduje mur komunikacyjny pomiędzy firmą a klientem. Firma odbierana jest jako bezosobowy twór, który mówi „coś”. A my lubimy rozmawiać i współpracować z ludźmi, którzy mówią do nas. 

Sami decydujmy, co ma się znaleźć na naszej stronie. Nawet jeśli piszą dla nas specjaliści, poświećmy kilka minut na przeczytanie tego, co ma nas prezentować. Dotyczy to szczególnie mniejszych firm. 

Zróbmy reaserch. Zanim wyślemy teksty w rynek, spytajmy kliku osób czy one są czytelne i czy wynika z nich jasny przekaz. Przełożenie tego, co my mamy w głowie na konkretny komunikat dla innych, wcale nie jest takie proste, jak nam się wydaje. 

I na koniec… jeśli klient ma do wyboru dwie firmy o tym samym profilu, na pewno podejmie współpracę z tą, która mówi "ludzkim głosem". 

 

 

Wstecz
global map

KONTAKT

Zapraszamy
do współpracy!

biuro@mdmarketing.pl | +48 666 088 044

MDmarketing Sp. z o.o. Sp. k.
ul. Filomatów 4 lok. 18
42-217 Częstochowa

NIP: 5732884633
REGON 367717274
KRS 0000685668

Back top